| marzymy...
wierzymy w trwalosc naszych marzen,
ktore sie juz spelniaja i powoduja satysfakcje,
ale...
nasze glowne cele i marzenia tez przepadaja,
odchodza bezpowrotnie,
pozostawiajac nas niepocieszonymi...
ale...czy warto zatracac siebie w swiecie pelnym negatywnych odbiorcow?
bo czasami trzeba zatracic samego siebie....
czasami nawet i dwa razy.... aby zyskac odmieny, daleki od zmartwien swiat...
trzeba objac nowe cele i zaczac marzyc na nowo,
pomimo trudnosci w przeciwstawieniu sie sercu,
nie nalezy pozostawac w otlumieniu...
bo chyba istota szczesliwego zycia polega na pozytywnym odbiorze rzeczywsitosci,
bo chyba...musimy zaczac sie otwierac na swiat i na ludzi
mimo iz niekiedy mamy samoistna blokade,
trzeba lamac opory bo byc moze ich brak spowoduje istotna zmiane ktora oby wychodzila nam tylko na dobre, choc gdy cos wychodzi na zle to.....
....to pamietajmy ze nie ma tego zlego co by na dobre nie wyszlo.
bo w zyciu to sie sprawdza, mimo iz sie ostro od tego bronimy....
bo zazwyczaj boli.
a my nieprzyzwyczajeni do bolu, do niepowodzen, umieramy na sama mysl o jakiejkolwiek porazce.
....choc porazki hmmm, niekoniecznie musza byc nam niesprzyjajace.
niech to wlasnie one buduja nas samych i umacniaja charakter i czynia nas lepszymi ludzmi,
takimi ktorzy zawsze potrafia siebie odzyskac i znalezc to co najwazniejsze do dalszego dzialania, czyli nadzieje...
to jest niesamowicie fantastyczne.
bo w zyciu mozna wiele, nawet wiecej niz nam sie wydaje i sami bysmy teo od nas samych i zycia oczekiwali.
polecam.... choc ciagle nad tym sama pracuje.
don't.wanna.be.alone.
|